18 lipca 2013

Once again.

Znów dałam z siebie robić idiotkę. Wiedziałam od początku, że tak to będzie wyglądało... Ale dziś powiedziałam Ci: bye bye. : ) Porażka, pomyłka. Nie było warto.

Chociaż... Pod jednym względem - było warto. I tylko przez wzgląd na tę kwestię żałuję, że nie pociągnęłam tego dalej... ; D

Ten rok jest pod względem imprez naprawdę świetny. Osiemnastka Kamila, potem moja... Lato z Radiem, no i w końcu - Się Dzieje Fest. Najlepsza impreza życia. Pokochałam tę atmosferę, to miejsce, tych ludzi. Nawet pogoda mi tak bardzo nie przeszkadzała. Siedzę w tych klimatach od kilku lat, a nadal nie mogę wyjść z podziwu, jak bardzo ci ludzie są otwarci, radośni, szczerzy i serdeczni. Nie ma, naprawdę nie ma jakiejkolwiek innej grupy społecznej, która byłaby równie wspaniała.

Po raz pierwszy byłam na koncercie wyjazdowym, po raz pierwszy pod namiotami. Wśród mnóstwa obcych ludzi. Tego mi było trzeba - odskoczni od tych koncertów tu, w Jaśle, wciąż i wciąż z tą samą ekipą. Potrzebowałam tej świeżości. A świeżość zapewniły mi również kontakty międzynarodowe. : D

Tak, wciąż się tym jaram. I wciąż nie mogę uwierzyć, jak bardzo niepodobne do mojej osoby są poglądy i upodobania, które mam od SDF. Wystarczy odrobina alkoholu i nuta pożądania, a okazuje się, że Gosia może zadłużyć się w kimś kompletnie nie z jej świata. Bywa. Ale podoba mi się to cholernie. Niech ta faza trwa.

Bo fajnie było otworzyć się i na własne oczy zobaczyć, że świat nie kończy się na Jaśle... Zwłaszcza mój świat. I przekonać się, że moja teoria nie była słuszna - bo to, że w Jaśle nie ma już wartościowych facetów (bo są zajęci albo mnie nie chcą ; P) nie oznacza, że nie ma ich wcale. To jest to cholernie miłe uczucie, o którego istnieniu zdążyłam już zapomnieć - zobaczyć zupełnie obcą twarz i czuć, jak z minuty na minutę dana osoba zaczyna ci się podobać. I że to pożądanie nie jest wzięte gdzieś z kosmosu, kompletnie oderwane od rzeczywistości obok, jest namacalne i z pokryciem... Coś pięknego.

Niesamowitym jest, jak jedna chwila, jedno miejsce potrafią połączyć dwa zupełnie inne światy. No bo spójrzmy logicznie - w życiu codziennym takie zespojenie nie miałoby prawa bytu. Nie wyszłoby. Ni chu chu. A tu? Nie potrzeba słów nawet, o czym się przekonaliśmy osobiście. Kilka spojrzeń, gestów... I morze alkoholu, ale o tym nie powinnam mówić, bo to takie nieromantyczne.

A propos romantyzmu - dalej się jaram tą idylliczną scenką. Zimna noc pośrodku pustkowia, deszcz... I my. I widzę tylko jego usta... Z listy 'rzeczy, które chcę w życiu przeżyć', mogę wykreślić pocałunek w deszczu. That was sooo nice...

Kochana! Spójrz tylko, jak bardzo tęsknisz za mężczyznami, za którymi nigdy byś się nie obejrzała...

Fascynujące.