1 maja 2011

Dostrzeż to, co ważne.



Ważne jest, by w codzienności dostrzec krótkie, ulotne chwile...






































Powyżej bańkuje Katarzynka. Bardzo lubię zdjęcia z tej sesji. I te kolory, które nadałam tym zdjęciom. Chociaż bańka straciła wyrazistość... Ale co tam.

Dzisiaj po raz kolejny przekonałam się, że ludzie się zmieniają. Przeważnie, niestety, na gorsze. Poznajesz kogoś, zaprzyjaźniacie się. A dopiero po pewnym czasie wychodzi na jaw prawdziwa natura. Przykre. Ale ja do tego przywykłam.

Lubię burzę i deszcz, ale krótkie i intensywne. Powietrze po burzy to jedna z najpiękniejszych woni tego świata. Teraz jednak już długo jest pochmurno i siąpi co chwilę. Nie lubię tej szarej monotonii. Jednak jest pewien aspekt złej pogody, który lubię - energia na robienie czegoś kreatywnego. Miałam niesamowitą ochotę na tuńczyka i stworzyłam pastę, od której się uzależniłam. Cebuli było więcej od tuńczyka. Ale ja tak lubię! : D

Mamy zamiar z Katarzyną jutro wybyć na stajnię, więc, jeśli wypali, prawdopodobnie będzie co opisywać. Fajnie, bo ostatnio w ogóle nie miałam po co pisać.

Razem z Mamuśką oglądałyśmy X Factor. Miszel, Miszel i jeszcze raz Miszel. < 3 Szkoda, że przez chorobę był to jego najgorszy występ... Ale i tak przeszedł, to się liczy. Bardzo chciałabym, żeby się chłopakowi udało, jest boski, świetnie wygląda i fenomenalnie śpiewa. : )

Cały czas ciąży mi na sumieniu jedna rzecz. Zastanawiam się ciągle, jak potoczyłyby się losy kilku osób, gdybym podjęła inną decyzję jakiś czas temu. Czuję się winna tej całej sprawy. Przeze mnie bliska mi osoba cierpi. Bo gdyby nie ja, tego nigdy by nie było, prawda?

A Ty się nigdy nie dowiesz, jak to było... Choć jesteś w centrum, wiesz najmniej. Widzisz najmniej. Czujesz najmniej, choć zdaje Ci się, że czujesz więcej niż inni... Nie masz pojęcia, w jak wielkim jesteś błędzie.