28 kwietnia 2011

Kwa, kwa.

Misiuu, cały mokry. Dzisiejsze.
Całkiem fajnie w szkole dziś, pozytywnie, luz. Ten angielski zapamiętam na długo. XDD

Matko, nie cierpię zwiedzania ruin, tym bardziej zwiedzania ruin, które nie mają nic wspólnego z historią. Zapamiętajcie to i przypomnijcie sobie następnym razem, zamiast pytać, o co mi chodzi.

Byłam sobie z moim Czekoladkiem na cegielni dziś. Chłopak trochę popływał, a ja mu porobiłam zdjęcia i filmiki. Cudne światło było, zdjęcia wyraźniutkie, miodzio.  W ogóle było tam świetnie. Uwielbiam być sam na sam z przyrodą... Faajnie. A w szuwarach kwakały sobie kaczuchy... : )

Po powrocie do mojej nieszczęsnej chałupy zabrałam się za nk, i używając moich detektywistycznych zdolności rozwikłałam zagadkę, która męczyła mnie od dłuższego czasu... ; D I poznałam kilka nowych, ciekawych faktów.

Hahaha, Katarzyna próbuje mnie właśnie namówić do pewniej niewykonalnej dla mnie rzeczy... Mam swój honor. Nie mam zamiaru przepraszać za to, że mówiłam prawdę. I przede wszystkim, nie mam zamiaru znowu mieszać się w coś, czego nie powinnam była nawet tknąć palcem. Jedno popołudnie zmieniło bieg wydarzeń następnych miesięcy, ale cholera, to już koniec. Naprawdę.