Znów przyszła. Zła, zimna, szara i ponura. Znów wpędziła mnie w nostalgiczne rozważania. To jest mój problem; depresja to nic innego, jak nadmiar myślenia. Im bardziej doszukujesz się sensu, tym mniej go tam jest. Wtedy zaczynasz czuć się źle. Bo kto czuje się dobrze, tonąc w bezsensie?
Nie wiem, co myśleć, tym bardziej nie mam pojęcia, co robić. Dużo chciałabym Ci powiedzieć, ale niewiele mogę. Z resztą, i tak nie potrafiłabym ubrać myśli w słowa... Bo jak ubrać w słowa coś, co nawet w głowie jest nieokreślone..? Nie wiem. Nie wiem, dlaczego zginęły gdzieś w niebycie moje zasady. Dlaczego znowu na ślepo ufam, nie mając przecież żadnej pewności? Jestem naiwna, prawda?
Jestem, skoro miewam jeszcze nadzieję na bycie szczęśliwą.
Jestem, skoro miewam jeszcze nadzieję na bycie szczęśliwą.
I tak po kolei, raz za razem zabierają mi wszystko, co daje mi w życiu radość. A jeśli nie zabierają - niszczę to sama, próbując dostać więcej, niż jest mi dane.
Łatwiej by mi było bez siebie.
Przepraszam.

