Pierdolone wakacje. Ja chcę szkołę... Może wtedy nie jest lepiej. Moja depresja nie jest wtedy lżejsza. Ale wtedy jestem zła, a złość daje energię... Teraz przepełnia mnie tylko smutek. Chyba te dwa miesiące wolnego wykorzystam w sposób, w jaki najbardziej lubię - zaszyć się w swoim zasranym pokoju, w kącie łóżka. Nic nie robić, nigdzie nie wychodzić, z nikim nie rozmawiać. I tak te wakacje już zostały zaliczone do najgorszych, gorzej być już nie może. Wiem, że to mnie tylko jeszcze bardziej pogłębi. Zapewne dowalą mi przez to takie mocne prochy, że nie będę mogła ręką ruszyć. Chuj z tym.
To miały być najlepsze wakacje. Po raz pierwszy z tyloma osobami, na których mi tak zależy... A wydaje mi się, że właśnie dlatego są najgorsze. Stąd też pomysł na odizolowanie się - tak będzie lepiej i dla mnie, i dla Was. Przestanę Wam psuć humory moim beznadziejnym zachowaniem. Gdybyście wiedziały, to zrozumiałybyście, dlaczego mi tak ciężko. Kasia wie, Kasia na pewno rozumie. I Kasia widzi, ile wysiłku wkładam w to, by wszystko wyglądało normalnie. Ale mam dość. Kurwa, nie jestem dobrą aktorką, a ta rola mnie męczy. Pewnego dnia mogłabym się wygadać, a tego bym sobie nie wybaczyła. Nie chcę niczego psuć, dlatego też nie powiem. A jeśli Ty powiesz, to marny Twój los.
O ja pierdolę, jaka ja jestem cholernie żałosna. Niszczę wszystko na mojej drodze. Wszystko, na czym mi zależy. Wcale się nie zdziwię, jeśli pewnego dnia zostanę sama - na własne życzenie. Może się to stać niebawem - zamkną mnie w białym pokoju bez klamek, odizolują od świata. Tak, to mnie czeka. Nie mam żadnej pierdolonej niedoczynności tarczycy, nie. Ja jestem po prostu pojebana i nadaję się jedynie do tego, aby mnie zamknąć i testować na mnie psychotropy. Albo uśpić. Gdybym miała jakikolwiek wpływ na moje życie, wybrałabym drugą opcję.
Nigdy nie lubiłam konkurencji, wiesz? Nie pytaj już.
W chwili obecnej zdecydowanie łatwiej byłoby mi odejść niż trwać w tym... Wkurwia mnie każde słowo. Wiesz, jeśli nie docenisz, jakie szczęście Cię spotkało, to osobiście się do Ciebie przejdę i rozszarpię Cię na drobne kawałeczki. Jeżeli przez Ciebie poleje się chociaż jedna łza... Nie ręczę za siebie. Pamiętaj, mam papiery, jestem bez leków, mogę wszystko.