Znowu długa przerwa. Ech, czy mój ojciec kiedyś zrozumie, że odcięcie mnie od świata to nie jest dobra metoda na postawienie mnie na nogi?
Wczoraj sobie byłam na kontroli. Doktorka zwiększyła mi dawkę i teraz albo będzie lepiej, albo zacznę świrować do reszty. Jest o tyle dobrze, że już nie muszę kroić tych mikroskopijnych tabletek...
Wczoraj był też szalony dzień z Celą. Kobieto, gdybym wiedziała, że masz taką dobrą kondycję, w życiu nie wybrałabym się z tobą w tak daleką trasę, bo przy Tobie nie mam szans...
Nauczka na przyszłość: nie żreć tuńczyka i nie tłuc się rowerem, gdy jest wysokie ciśnienie i gdy ma się kaca po śnie... Teraz już to wiem. A ty biedaku musiałaś znosić mnie w takim stanie. Przepraszam. XD
Dupnie się dziś czułam. To przez tą nieprzespaną noc... Wkurwia mnie naprawdę jedna rzecz. Mnie nie ma. Nigdy nie było. Ja to tak naprawdę nie jestem JA, ja po prostu naśladuję innych... Przejmuję zachowania, przejmuję poglądy... Wiesz, miałaś rację. Byłam Tobą. Teraz jestem już nie tylko Tobą, ale co racja to racja, nie mam własnej osobowości... A najbardziej wkurwia mnie, że krzywdzę tych, na których mi najbardziej zależy. Tak naprawdę nic nie robiąc... Naprawdę nie mam pojęcia, dlaczego Wy jeszcze jeszcze ze mną wytrzymujecie... Dziękuję Wam za to, ale wydaje mi się, że naprawdę na Was nie zasługuję.
Katarzyna co prawda poprawiła mi humor, bo teraz u niej siedzę... Ale i tak nie zmieniam zdania. Czas się pożegnać.
Od kilku lat okłamuję siebie, że dam radę. Co roku obiecuję sobie, że nie dożyję osiemnastki. I co? Za półtora miesiąca mam szesnaste urodziny. Zostały mi dwa lata na dotrzymanie obietnicy. Mało, zdecydowanie zbyt mało, żeby znaleźć odwagę...
Obchodzę w tym roku pewnego rodzaju rocznicę. Mija dziesięć lat... Dziesięć lat od pierwszej myśli samobójczej. Tak, miałam myśli samobójcze w wieku sześciu lat. Niech mi jeszcze raz ktoś powie, że ze mną wszystko w porządku...